W gazetce Biedronki pojawia się propozycja, która zwróci uwagę rodziców: według oferty tablet edukacyjny za 29,99 zł. W zestawie mają być m.in. karty edukacyjne i proste aplikacje do nauki — to idealny haczyk na start roku szkolnego, jeśli nie chcesz od razu wydawać fortuny.
Co mówi test? To urządzenie jest bardzo podstawowe: działa płynnie przy prostych aplikacjach i przeglądaniu materiałów edukacyjnych, ale nie zastąpi bardziej zaawansowanego tabletu do nauki zdalnej czy gier. Bateria i ekran wystarczą na krótkie sesje, a konstrukcja jest typowo budżetowa — więc traktuj je jako pomoc edukacyjną, nie pełnoprawne centrum multimedialne.
Dla rodziców ważne będą obietnice kontroli i gotowych materiałów — w praktyce najwięcej korzyści odniosą najmłodsi uczniowie, którzy uczą się literek, liczenia i czytania. Jeśli szukasz czegoś, co zajmie dziecko wartościowymi treściami i nie zrujnuje portfela, to może być trafiony zakup, zwłaszcza jako dodatek do tradycyjnych pomocy.
Na koniec praktyczna wskazówka: jeśli decydujesz się na taki tani tablet, warto dorzucić kilka niezbędników z gazetki — np. długopisy wymazywalne za 19,99 zł oraz zakreślacze za 7,99 zł — żeby skompletować wyprawkę bez nadwyrężania budżetu. Podsumowując: opłaca się jako tani start dla malucha, ale jeśli oczekujesz wydajności i trwałości na lata, lepiej rozważyć droższe modele.